GO BACK
        TO MENU

        Plener ślubny w Beskidach

        Listopad, 8 rano, siedzę w samochodzie na parkingu jakieś 800m.n.p.m. Obok mnie na siedzeniu leży moja ulubiona torba a w niej dwa aparaty, 4 obiektywy i tuzin kart pamięci czekających na najlepsze kadry plenerowe jakie kiedykolwiek zrobiłem. I co? I nic! Nic nie widzę… to znaczy widzę! Mgła! Wszędzie biało! Stres, to pierwsze skojarzenie jakie przychodzi mi do głowy wracając myślami do beskidzkiego pleneru Kasi i Adama.

        Czekamy na okienko pogodowe. Sesja plenerowa w Beskidach.

        Przyjechali! Pamiętacie Kasię i Adama których zaślubiny zostały uwieńczone wystrzałowym weselem w Dolinie Cedronu? Nareszcie udało nam się umówić! I to w jakim miejscu! Gdyby nie ta mgła to mógłbym palcem wskazać miejsce gdzie kilka lat wstecz braliśmy z Agą ślub. Humory dopisywały i mimo ograniczonego czasu i niesprzyjających warunków czułem że na moich kartach pamięci zapiszą się dane najwyższej próby! Że zdjęcia które z tych danych powstaną nie raz sprawią że mocniej zabije mi serce. Poszliśmy na śniadanie… bo widoczność na pół metra to jeszcze nie pora.

        20 minut fotografowania w czasie 3 godzin. Plener ślubny w górach

        Zajadając jajecznicę i spierając się o wyższości francuskich bagietek nad liguryjską foccacią uzgodniliśmy że jak tylko wyjdzie słońce, biegniemy walczyć o każdy kadr. Wyszło! Bieg po polu pełnym kropel rosy, widoczność na 1,5m … to chyba jedno z najbardziej metafizycznych doznań od dawna. Przez 20 minut działa się magia! Zobaczcie sami!

        Plener ślubny w Beskidach Plener ślubny w Beskidach Plener ślubny w Beskidach Plener ślubny w Beskidach Plener ślubny w Beskidach Plener ślubny w Beskidach Plener ślubny w Beskidach Plener ślubny w Beskidach Plener ślubny w Beskidach

        Jak przygotować się do plenerowej sesji poślubnej

        Oprócz wskazówek praktycznych i logistycznych które dajemy naszym parom warto wspomnieć o pewnej kwestii. Żeby złapać magiczne światło i wykonać niepowtarzalne kadry warto zaryzykować i zrobić coś szalonego. Nie ważne czy fotografujemy o wschodzie czy zachodzie słońca, w górach albo nad morzem. Spektakularne efekty wymagają poświęceń. O mały włos sesja Kasi i Adama mogła okazać się wielką klapą. Tym razem ryzyko się opłaciło. Całe szczęście zdjęcia w plenerze można powtórzyć 🙂